[ Pobierz całość w formacie PDF ]
możliwe, wiem, że zbliżymy się do siebie, to tylko kwestia czasu i chęci. I jeszcze moje
dwa słodkie zbiorki: Nela i Oliwia. Są pełne energii, fantazji, miłości. To zbiory bajeczne.
Babciu, u ciebie jest najlepiej, bo możemy same wychodzić na dwór. U nas nie
możemy, bo jest przestenstwo - tłumaczyła mi Oliwka.
Oj, Oliwka, chyba chodziło ci o przestępców - poprawiła ją Nelka. Jest już taka duża,
skończyła osiem lat.
Przecież mówię! - złościła się malutka. - Ktoś może małą dziewczynkę popchnąć
albo zbić - kontynuowała swój wywód.
Dziewczynki, u nas też nie wolno wam samym wychodzić poza ogrodzenie. A łobuzy
są wszędzie, nie tylko w dużych miastach.
Babciu, ale u ciebie możemy biegać na bosaka po trawie i jeść na dworze. Możemy
rano wyjść na podwórko w piżamach! - stwierdziła Nelka.
No to bierzemy soczki, bloki i kredki i idziemy na dwór malować babci ogród,
dobrze?
Okej! - wykrzyknęły jednocześnie.
Babciu, ja umiem malować motylki - chwaliła się Oliwka.
Naprawdę? To świetnie, bo dziś lata ich mnóstwo nad kwiatami. Możesz któregoś
podejrzeć, jak usiądzie na kwiatku, i namalować identycznego proponowałam wnuczce.
Moje słodkie dziewuszki, to one są moimi motylami. Można je tylko kochać. Nie
wyobrażam sobie, jak można uderzyć takie maleństwo, nawet podnieść na nie głos.
Przecież to też ludzie, co z tego, że mali& ?
Babciu, ładny? Oliwka pokazała namalowanego motyla.
Piękny! Myślałam, że prawdziwy usiadł na twojej kartce. Obie ślicznie rysujecie.
Moje zdolne dziewczynki.
Nelka, kim chciałabyś być, jak będziesz dorosła? zapytałam starszą wnuczkę.
Chciałabym robić to, co tata Mikołaj odpowiada bez zastanowienia.
Wiesz, babciu, tata czasem na Nelkę mówi moja asystentka wtrąciła Oliwka.
Chciałabym robić ogrody na komputerze, jak tata Mikołaj. Potem jezdzić do domów
i wsadzać rośliny kontynuowała Nela. Tata Mikołaj często mnie pyta, czy pasują takie
kwiaty, jak zaplanował. Pokazuje mi na komputerze i ja decyduję opowiadała mi z dumą
starsza wnuczka.
No to rzeczywiście jesteś jego asystentką. Jak będziesz dorosła, założycie firmę
Mikołaj i Córka.
Zmiałyśmy się wszystkie trzy.
A ja zostanę piosenkarką stwierdziła Oliwia.
Super, to ja będę kupować płyty z twoimi piosenkami, dobrze? spytałam.
Okej - odpowiedziała mała, nie unosząc nawet główki znad nowego rysunku.
Zaplanowałam pojechać do miasta. Paweł wziął dwa dni urlopu. Powiedział, że
nareszcie zrobi porządek w garażu. Samochód brudny jak diabli. Postanowiłam, że
umyjemy go, jak wrócę. Zresztą to auto terenowe, wypada, żeby było nieco zabłocone.
Szczytno. Jest duży ruch, setki osób gdzieś pędzą. Przechadzam się wolno po moim
mieście. Przyglądam się ludziom i to raczej niedyskretnie. Wzrokiem wyłapuję tylko
niektórych doros łych. Ilu z nich to DDA? Na pewno są. Patrzę na ich twarze, zaglądam
w oczy.
Jakaś para idzie w moim kierunku. Obserwuję ich. Ona coś mu tłumaczy, on nic nie
mówi, słucha. Ona mówi bardzo spokojnie. Kroczą wolno. Wyglądają normalnie.
Za nimi dwie panie w moim wieku. Każda w jednej ręce ma torbę z zakupami.
Rozmawiają, wolną ręką co rusz któraś gestykuluje. Jakie są ich twarze, wesołe czy
smutne? Bo ja wiem& ? Wyglądają zwyczajnie.
Zbliża się dwóch panów. Jeden pali papie rosa.
Panie, na zaćmę trzy lata się czeka. - Aha, rozmawiają o polskiej służbie zdrowia,
ulubiony temat wszystkich rodaków. Czy mają coś dziwnego w rysach, w oczach? Nie,
niczego szczególnego nie zauważam.
Zbliżam się do wiaty autobusowej. Na ławce siedzą trzy panie. Nie rozmawiają ze
sobą. Wszystkie spoglądają na mnie, ja na nie też. Prowadzą mnie wzrokiem. Wpatruję się
bezczelnie w ich twarze. Jakie są, pogodne czy smutne? Znów nic nie wyczytuję.
O, zbliża się para pięćdziesięciolatków. Trzymają się za ręce. Z Pawłem tak samo
chodzimy. Kochają się.
Aowię dalej. Idzie jakaś pani, sama. Muszę się mocno skupić na jej twarzy, bo pędzi jak
szalona. Zwalniam. Czy jej twarz coś mówi? Nic nie widzę.
[ Pobierz całość w formacie PDF ]